poniedziałek, 27 marca 2006
Sen się spełnia
Ten weekend był cudowny.. ale jak długo to potrwa? czy z początkiem poniedziałaku skonczyły się moje sny? Nie wiem, być może tak, ale nie będe teraz o tym myślała.. jestem taka szczęśliwa, żyję wspomnieniem... Wspomnieniem minionych dwóch dni, pełnych słów tak różnych od siebie, tak różnych od tych które już znam, które padały nie raz z naszych ust.
ale nie chciałam nic przerywać, kończyć...
Przecież o Tym marzyłam gdzieś w środku, wiem, choć to ukrywałam.
Może jestem naiwna, może będę tego żałowała.. ale chciałam by tak było..
Najlepszym sposobem na pokonanie pokusy jest ulegnięcie tej pokusie, ...i ja mu uległam jak najsilniejszej pokusie... przepraszam nie mogłam inaczej postąpić...
W piątek czekał pod moimi drzwiami, długo i wytrwale aż wrócę...
czekał z winem i z kwiatami..
Nie wierzyłam w to co widzę, patrzyłam się na niego jak na jakieś zjawisko.. nie byłam w stanie powiedzieć czegokolwiek nawet zwykłe "Cześć" nie przeszłoby mi przez gardło... On zaczął mówić .. i mówił... mówił... jego słowa nie docierały do mnie, było ich tak wiele i dawały taką nadzieję..
Zostawił ją i obiecał płacić alimenty na dziecko.
Chce być ze mną i tylko ze mną.
Ja krzyczałam, że jeśli ma kłamać i odejść to niech teraz wyjdzie, niech się zabiera i znika z mojego życia..
Nie chcę ciągnąć tego co było, nie chcę być tą drugą, albo ja albo ona, nie chcę innych chorych układów!
Rozpłakałam się, przytulił mnie, zapewniał...
Został ze mną..
Zjedliśmy kolację, wypiliśmy wino i zasnęłam w jego ramionach... tak zwyczajnie mnie przytulał, żadnych pieszczot...
nic tylko czułe objęcie ukochanej, którą tak bardzo zranił...
nie było nic więcej, nie chciał nic.. tak jakbyśmy mieli na wszytstko czas..
tak jakby miał zostac tu już na zawsze..
To było jak we śnie, obudziłam się nadal było obok mnie... ja nie mogłam tak długo i tak pięknie śnić...
Zaplanował tak wiele spraw, obiecał tak wiele zrobić..- ufam, że da radę wywiązać się z tego wszystkiego co powiedział... bo przecież musi...
Uwierzę mocniej jeśli dziś wieczorem tu wróci..
Tak bardzo chcę by to była prawda...
Znikam, słyszę kroki na schodach... to musi być on...
18:08, niezaspokojona69 , O miłości...
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 marca 2006
Pamiętam ten czas gdy poznaliśmy się. Księżyc jasno świecił na niebie.
To był ten czas gdy nie chciałam już nic od życia, nie miałam nadziei i byłam sobie sama tylko ja.. w swoim pustym życiu, było mi dobrze, nie narzekałam...
i tak trwałam samotnie...
Nagle pojawiłeś się Ty.. zmieniając mnie, zmieniając cały mój świat.. przy Tobie uwierzyłam w siebie, uwierzyłam w miłość i po co? po to co mam teraz..
leczę się z miłości do Ciebie, nie mam wyjścia... muszę...
a tak bardzo nie chcę...
23:27, niezaspokojona69 , O miłości...
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2006
Koleżanka
Co będzie gdy nie będzie już nic? Co teraz będzie? Będzie to co jest teraz...

SMS od Niego:
" Kocham Cię... i już zawsze będę Cię kochał :* "

te słowa już nie dają nadzieji, dają ból, jego kolejną mocną dawkę, dawkę tak ogromną, że ja już jej nie wytrzymuje...

a już było prawie dobrze....

Spotkałam koleżankę, dawno się nie widziałyśmy.. wiele się u niej zmeniło, mieszka niedaleko Niego, polubiła jego żonę, baa nawet zaprzyjaźniła się z moim wrogiem. Wiem, nie wiedziała, a może wiedziała i zrobiła to świadomie powiedziała mi jacy to Oni są niby szczęśliwi ze sobą "aż miło na nich patrzeć gdy są blisko" .... no dzięki, kolejny powód by się załamać..
Ona nie mogła nie wiedzieć, że ja i On... że my.. nie nie mogła...
skąd się biorą tacy podli ludzie?
środa, 01 marca 2006
smutno tak
Dzwonił, dzwonił kilka razy ostatniego spotkania... natrętnie a ja to ingnorowałam, zasypał wieloma smsami, a ja nic..
prosił, błagał o spotkanie napisał, że zmienia zdanie, a ja nie wierzę już.. przecież nie chciał się zgodzić, nie chciał jej zostawić...
Patrząc w przyszłość, wiem, nie chciałabym mieć takiego faceta, przeciez w każdej chwili jakaś inna młoda panna może mi go odebrać, on jest za łatwy... niech już ona się z nim męczy, ja nie chcę, odkocham się, nie dziś nie jutro, ale pojutrze... :)
nie chcę zużyteg towaru! :)
mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać w tym postępowaniu :)

i tytlko te jego oczy pojawiały się w snach..
smutno tak...
19:51, niezaspokojona69 , O miłości...
Link Komentarze (1) »